Pizza po znajomości

Pizza po znajomości

Magdalena Piróg z Da Grasso związana jest od pięciu lat. W 2007 roku rozpoczęła pracę w dziale odpowiedzialnym za rozwój franczyzy. I tak od asystentki, przez specjalistę awansowała na stanowisko kierownika całego działu. Jednak pierwszy kontakt z gastronomią miał miejsce kilka lat wcześniej w Wielkiej Brytanii, gdzie Magdalena Piróg była menedżerem placówki należącej do dużej sieci. Zebrane za granicą doświadczenia przydały się w Polsce.

– Dowiedziałam się tam, jak skutecznie prowadzić restaurację i jak zarządza się tak dużym organizmem, jakim jest cała sieć. Niektóre z zaobserwowanych rozwiązań udało mi się potem wdrożyć w Da Grasso – mówi wiceprezes Da Grasso i zarazem kierownik działu placówek franczyzowych.

Biznes na dorobku

Głównym obowiązkiem menedżera jest dzisiaj utrzymywanie dobrych relacji z franczyzobiorcami oraz wspieranie ich wtedy, kiedy tego potrzebują. Poza tym zajmuje się również rekrutacją partnerów, współpracą z dostawcami sieciowymi i analizą dokumentacji franczyzowej. W wypełnianiu tego obowiązku pomaga natomiast doświadczenie z kancelarii prawnej zdobyte jeszcze podczas studiów.

– Aby zostać franczyzobiorcą Da Grasso, trzeba przejść serię rozmów i spotkań z przedstawicielami firmy. To dla nas bardzo ważne, by osoba przystępująca do sieci miała pełną wiedzę na temat mechanizmów współpracy. Prowadzenie pizzerii to zadanie wymagające pełnego zaangażowania. Doświadczenie w prowadzeniu działalności -gospodarczej nie jest konieczne, choć z pewnością pomocne, szczególnie w zakresie zarządzania zespołem pracowników – twierdzi Magdalena Piróg.

Pomysł rozwijania Da Grasso we franczyzie pojawił się w momencie, kiedy do właścicieli pierwszej pizzerii, która powstała w Łodzi w połowie lat 90., zaczęli zgłaszać się przedsiębiorcy zainteresowani skopiowaniem biznesu. Franczyzobiorcami zostawali wtedy znajomi właścicieli, znajomi

znajomych, licencja Da Grasso sprzedawała się niczym dobre rekomendacje – pocztą pantoflową. Część tych osób do dziś współpracuje z siecią. W tym okresie w Łodzi działało zaledwie kilka tego typu lokali, a pizzerie korzystały z tzw. efektu nowości.

– To był idealny moment na zaistnienie w tym biznesie. Patrząc jednak wstecz, widać dokładnie, jak bardzo rynek i trendy się zmieniły. Klienci są bardziej wymagający, a konkurencja jest na każdym rogu. Przystępna cena pizzy już nie wystarczy. Klienci oczekują najwyższej jakości produktów, przyjaznej i profesjonalnej obsługi, miłej atmosfery w lokalu oraz zróżnicowanego menu – wylicza wiceprezes sieci.

Drogą ewolucji

System franczyzowy Da Grasso początkowo zakładał udostępnienie receptur, menu lokalu, jednolity wystrój i posługiwanie się tym samym logo. Na przestrzeni lat wspólne standardy objęły inne obszary działalności pizzerii – firma zaczęła wykorzystywać swój potencjał zakupowy, nawiązując współpracę z dostawcami dla całej sieci. Kolejnym krokiem było nawiązanie kontaktów bezpośrednio z producentami, od których składniki pizzy zamawiane są na preferencyjnych warunkach. Wzmocniono kontrolę jakości w placówkach franczyzowych – zarówno w obszarze stosowania dedykowanych produktów, jak i jakości serwowanych potraw.

– Stopniowo poszerzaliśmy także ofertę placówek o makarony i sałatki. Usprawnialiśmy też komunikację z franczyzobiorcami – w tym celu powstało specjalne biuro dedykowane do ich obsługi. Organizujemy spotkania, służymy poradami i wsparciem. Od roku funkcjonuje u nas budżet marketingowy, który gromadzony jest dzięki wpływom miesięcznych opłat uiszczanych przez franczyzobiorców. W relacjach z partnerami od samego początku działania sieci stawiamy na indywidualne podejście i demokratyczny system podejmowania najważniejszych decyzji. To, co pozostało niezmienne od samego początku działalności, to zasady rozliczeń z franczyzobiorcami – stała, niezależna od obrotów lokali opłata franczyzowa, która wynosi 1,1-1,9 tys. zł w zależności od tego, które potrawy z oferty pakietowej franczyzobiorca zdecydował się włączyć do menu swojego lokalu – mówi Magdalena Piróg.

Święto pizzy wypada w weekend

Mimo kryzysu firma cieszy się wzrostami przychodów. To zasługa szybkich reakcji na zachodzące zmiany. Da Grasso postawiło na lokalny marketing, w ramach którego wspiera działania swoich franczyzobiorców.

Najlepsze wyniki pizzerie DaGrasso notują w weekendy, przy czym „godziny szczytu” przypadają na piątkowy i sobotni wieczór. Dużo zależy od pogody. Czasem, paradoksalnie, lepiej, żeby padał deszcz.

– Tak było w tym roku w Dzień Dziecka. Niektóre pizzerie odnotowały rekordowe poziomy sprzedaży. Boże Narodzenie i Wielkanoc, z racji naszej tradycji raczenia się domowymi specjałami, nie są najlepszym okresem dla pizzerii, tym bardziej że Polacy wówczas bardzo dokładnie oglądają każdą wydawaną złotówkę – dodaje Magdalena Piróg.

Obsługa online

Franczyzobiorcy Da Grasso nie są odgórnie skazani na jedno i to samo

menu. Właściciele pizzerii mogą wybierać pakiety z różnymi rodzajami dań, w końcu sami lepiej wiedzą, które pizze cieszą się większą popularnością wśród ich klientów. W podstawowym pakiecie znajduje się 75 pozycji w menu, natomiast o tym, czy w lokalu będą dodatkowo serwowane kanapki, inne dania mięsne, desery i świeże soki, decyduje sam franczyzobiorca.

Przyszłością branży gastronomicznej są zamówienia realizowane przez internet. Klienci dużo czasu spędzają przez komputerem, dlatego właśnie tam sprawdzają menu, ceny oraz lokalizację najbliższej pizzerii. Wzrost zakupów w e-sklepach przekłada się na rosnącą liczbę zamówień online. Już teraz 60-70 proc. posiłków jest dowożone do klienta. – Są pizzerie, gdzie całość sprzedaży odbywa się na miejscu, wszystko zależy jednak od położenia lokalu – dodaje wiceprezes Da Grasso.

Magdalena Piróg zapytana, czy sama mogłaby poprowadzić pizzerię na licencji franczyzowej, odpowiada bez namysłu.

– Na pewno odnalazłabym się w roli franczyzobiorcy Da_Grasso, a czy w innej sieci…? To zależy od-warunków współpracy i klimatu organizacji.

Notował Daniel Wilk

Facebook Comments

Artykuły użytkownika

Najnowsze

Najczęściej komentowane

Facebook Comments